„On mnie w ogóle nie słucha”, „Zamyka się w pokoju na całe dnie”, „Pyskuje o byle co” – to zdania, które słyszy niemal każdy rodzic dorastającego dziecka. Często otoczenie uspokaja: „To tylko hormony”, „Taki wiek, musi się wyburzyć”. I choć okres dorastania rzeczywiście jest czasem wielkiej rewolucji, istnieje cienka granica między naturalną potrzebą separacji a głębokim kryzysem psychicznym.
Wrocław, jak każde duże miasto, stawia przed młodymi ludźmi ogromne wymagania. Presja wyników w szkole, mediów społecznościowych i nieustanne porównywanie się z rówieśnikami sprawiają, że to, co bierzemy za „zwykły bunt”, może być w rzeczywistości wołaniem o pomoc.
Bunt czy objaw? Gdzie kończy się norma?
Naturalna separacja to proces, w którym nastolatek sprawdza granice i buduje własne „Ja” w opozycji do rodziców. To zdrowe i konieczne. Kiedy jednak zachowanie dziecka powinno nas zaniepokoić?
- Izolacja zamiast prywatności: To normalne, że nastolatek spędza więcej czasu w pokoju. Alarmujące jest jednak, gdy całkowicie wycofuje się z relacji rówieśniczych, przestaje wychodzić z domu i unika kontaktu nawet z osobami, które wcześniej lubił.
- Utrata „iskry” (anhedonia): Jeśli Twoje dziecko porzuca pasje, które dotąd sprawiały mu radość (np. sport, rysunek, muzykę) i sprawia wrażenie, jakby nic nie miało dla niego znaczenia, może to być sygnał depresji młodzieńczej.
- Zmiana dynamiki emocji: Bunt bywa głośny. Kryzys bywa cichy i apatyczny albo przeciwnie – manifestuje się poprzez autoagresję, zaburzenia odżywiania lub nagłe, niekontrolowane napady lęku.
- Poczucie odcięcia: Gdy nastolatek mówi, że „nic nie czuje” lub że „świat jest za szybą” – to sygnały, że jego mechanizmy obronne przestają działać.
Terapia to nie „naprawianie” dziecka
Wielu rodziców obawia się, że przyprowadzenie nastolatka na psychoterapię we Wrocławiu to przyznanie się do wychowawczej porażki lub próba „oddania dziecka do naprawy”. Nic bardziej mylnego.
W naszym podejściu psychoterapia dzieci i młodzieży to proces budowania tożsamości. Terapeuta nie jest sędzią ani przedłużeniem ręki rodzica. Jest bezstronnym dorosłym, który tworzy bezpieczną bazę – miejsce, gdzie młody człowiek może bez oceniania sprawdzić:
- Kim jestem poza rolą ucznia i dziecka?
- Co się dzieje z moimi emocjami, których nie rozumiem?
- Jak stawiać granice bez niszczenia relacji z bliskimi?
Dlaczego młodzi ludzie potrzebują „trzeciego miejsca”?
Dom to emocje i oczekiwania. Szkoła to oceny i presja. We Wrocławiu młodzi ludzie często cierpią na brak tzw. „bezpiecznej wyspy” – przestrzeni, w której nie muszą nikogo udawać ani spełniać niczyich ambicji.
Gabinet psychoterapeuty staje się takim właśnie miejscem. Sesje pozwalają nastolatkowi zdjąć maskę, którą nosi w szkole czy w internecie. To tutaj, często po raz pierwszy, młody człowiek uczy się nazywać swój lęk i złość, zamiast zamieniać je w destrukcyjne zachowania.
Rola rodzica w procesie zmiany
Choć nastolatek walczy o niezależność, paradoksalnie w czasie kryzysu potrzebuje rodzica bardziej niż kiedykolwiek – ale w innej formie. Nie jako kontrolera, ale jako uważnego obserwatora, który ma odwagę powiedzieć: „Widzę, że jest Ci ciężko, nie musisz radzić sobie z tym sam”.
Jeśli czujesz, że tracisz kontakt ze swoim dzieckiem, a „trudny wiek” zaczął przypominać walkę o przetrwanie – zapraszam na konsultację. Wspólnie sprawdzimy, czy to, co dzieje się w Waszym domu, to rozwojowa burza, czy moment, w którym warto podać dziecku pomocną dłoń specjalisty.






